piątek, 26 czerwca 2009

Michael Jackson nie żyje...


Brak słów, które mogłyby wypełnić tę pustkę...

1 komentarze:

RObert POland pisze...

Pamiętam jak umarł inny król - Elvis.
Ciotka, która go słuchała, ryczała jak bóbr na wiadomość o śmierci.
- I czego płaczesz, głupia? - ze zdziwieniem, ale i ze śmiechem odpowiedziała babcia.
Miałem siedem lat i wtedy nie rozumiałem całej sytuacji.

Powtórka była, gdy zmarł John Lennon - ciocia znowu lamentowała... ja już miałem lat dziesięć, już co nieco kumałem, kim są ci Beatlesi, których ciocia słucha, ale nadal nie rozumiałem. dlaczego tak przeżywa, jakby to był ktoś z rodziny.

Teraz sam słucham muzyki. Już zrozumiałem. Odejście Freddie Mercurego a teraz Michaela Jacksona. Odczucia pozostają niezmienne z pokolenia na pokolenie. Już wiem, jak czuli się fani Elvisa i Lennona. Chociaż Jackson - jak już zaznaczyłem, podoba mi się jedynie w paru popularnych nagraniach - to jednak też mnie informacja o śmierci ,,ruszyła".
Najgorsze, gdy staje się to nieoczekiwanie - wstajesz rano, a tu taka wiadomość.
A miał podobno dociągnąć stu lat... maseczki ochronne przed zarazkami,i inne tego typu dziwactwa...

Prawdą jest, że nikt z nas nie przewidzi dnia ani godziny śmierci, ona zaskakuje nas bardziej niż życie.

Prześlij komentarz